Kazimierz Zapłotny zmarł w
Piotrkowie (obecnie: ~ Trybunalskim). Miejscowość i dzienną datę zgonu wskazuje
akt ponownego ślubu pozostałej po nim wdowy. Zgon
zgłosili dozorcy (strażnicy)
Więzienia Inkwizycyjnego (był to rodzaj tymczasowego aresztowania — „inkwizycyjne” znaczy: śledcze, dochodzeniowe, detencyjne).
Pierwsza kwerenda w
archiwaliach więzienia potwierdziła, że był tam
więźniem 12.07.1834÷19.08.1836, tj. 2 lata, 1 miesiąc i 7 dni aż do śmierci. Przebywał na oddziale V dla oczekujących na osądzenie wyrokiem przez sąd. Odnotowano go w co najmniej 3 rodzajach źródeł (
poborowi,
kontrola ludności,
raport dzienny na wejście). Nie znamy jeszcze zarzutu (przyczyny uwięzienia). Z widywanych tam przestępstw były głównie: kradzież, obelgi, pomoc przestępcom (być może:
powstańcom listopadowym 29/30.11.1830÷21.10.1831), podpalenie, pobicie. Nie sądzę, by sam był powstańcem, ponieważ udział chłopów nie był tak częsty jak później. Pod koniec jego aresztu dużo więźniów było chorych i umierało na
zgniłą gorączkę z
petocjami (być może dur brzuszny), wg
raportów w
III kwartale był jednym z 5 zmarłych więźniów. Jego arkusz więźnia w księdze rodowodowej (tak nazywano tę ewidencję)
miał numer 945, ale go nie znalazłem. Przeglądałem arkusze więźniów od arkusza nr 1614 więźnia „przystawionego” (czyli przyjętego, osadzonego) dnia 06.09.1836 do nr 1800 z 22.09.1837 z jednostki nr
701, od nr 1423 z 13.11.1835 do nr 1603 z 21.08.1836 z jednostki nr
700 oraz od nr 375 z 18.06.1835 do nr 614 z 23.06.1838 (sic!) z jednostki nr
699, wcześniejszych niż podane brak, późniejsze są. Nie dostałem jednostki
697, która nie ma datacji i jej nie udostępnią, ale może to tam się znajduje jego arkusz. Informacji o
uwięzieniu przodka nie ukrywam, nawet jeśli niektórzy mogą czuć się niekomfortowo (
czytaj więcej).